Dokocenie - przybycie drugiego (i kolejnego) kota.

O kotach ogólnie, nie tylko brytyjskich - jak się przygotować, jak sobie radzić z więcej niż jednym, koty a inne zwierzęta w domu, nie licząc dzieci :)
WooYeeK
Posty: 18
Rejestracja: 16 cze 2018, 18:50
Płeć: Mężczyzna
Skąd: Bielsko-Biała

Re: Dokocenie - przybycie drugiego (i kolejnego) kota.

Post autor: WooYeeK » 25 cze 2018, 20:13

No tak, kolega też z dwukółkowych :)

Awatar użytkownika
Kasik
Agilisowy Rezydent
Posty: 6441
Rejestracja: 24 lip 2013, 22:49
Płeć: kobieta
Skąd: Szczecin

Re: Dokocenie - przybycie drugiego (i kolejnego) kota.

Post autor: Kasik » 25 cze 2018, 21:01

Bamoko bandyta, wygląda jakby mały się przed nim bronił :hm:

P.S. Ja Tysona kastrowałam w wieku 4,5 miesiąca, ale miałam wrażenie, ze jest juz mu potrzebna :gwizdze:
Potem jego natarczywość nieco zmalała :mrgreen:

Trzeba poczekać na mądrą opinię, ja tylko dwa koty wychowałam z miernym skutkiem :lol:
obrazekobrazek

WooYeeK
Posty: 18
Rejestracja: 16 cze 2018, 18:50
Płeć: Mężczyzna
Skąd: Bielsko-Biała

Re: Dokocenie - przybycie drugiego (i kolejnego) kota.

Post autor: WooYeeK » 25 cze 2018, 21:26

No jest mały terrorysta, ale wydaje mi się, że gdyby nie był aż tak duży w stosunku do Disneya, to taki kozak by nie był. A tak to trzeba czekać, aż Disney trochę przypakuje 😛

WooYeeK
Posty: 18
Rejestracja: 16 cze 2018, 18:50
Płeć: Mężczyzna
Skąd: Bielsko-Biała

Re: Dokocenie - przybycie drugiego (i kolejnego) kota.

Post autor: WooYeeK » 25 cze 2018, 22:32

Nie ogarniam toku rozumowania tych zwierząt, dziś praktycznie zero problemu, choć do końca dnia daleko a noc długa. Ale zakrapiając oczy Disney'a, Bamoko zakosił zakrętke z buteleczki i bawią się obaj 😃



Aż miło popatrzeć, bo już z 20 minut za tym biegają. Fajnie
jakby się to nigdy nie skończyło. 😁

Awatar użytkownika
Dorszka
Administrator
Posty: 13290
Rejestracja: 22 lis 2008, 23:59
Hodowla: Agilis Cattus*PL
Płeć: Kobieta
Skąd: Wrocław
Kontakt:

Re: Dokocenie - przybycie drugiego (i kolejnego) kota.

Post autor: Dorszka » 29 cze 2018, 15:42

Przepraszam, że dopiero dziś, ale jestem na krótkich wakacjach :) Aż mi wstyd, że w tylu wątkach musiałam to powtórzyć.
WooYeeK pisze:
25 cze 2018, 22:32
Nie ogarniam toku rozumowania tych zwierząt
To bardzo prosty tok rozumowania: bawić się, bawić się, bawić. Bawić się, czyli polować, polować, polować. Złapać, zadusić. Wygrać. Veni, vidi, vici :lol: Jest nakrętka, jest na co polować (moje koty je uwielbiają, zbieram od znajomych, zawsze też jedna buteleczka przy maluchach do przemywania otwarta, i zbieramy :lol: ). Nie ma nakrętki, trzeba zapolować na to, co jest "pod łapą". Jest drugi kot, jest obiekt do zapolowania.

To nie są dobre zabawy, bo uczą koty stałej konfrontacji. Potem, gdy obaj urosną, może zacząć się robić naprawdę nieciekawie. Poza tym, jest to ogromnie stresujące dla obu kotów, nie tylko dla tego "pod spodem". Dodatkowy stres rodzi się wtedy, gdy koty zaczynają stale pilotować otoczenie, kontrolować, czy ten drugi już się zbliża, czy jeszcze nie. Przestają spokojnie wypoczywać, nawet nie zasypiają, tylko stale są w "trybie czuwania". To już bardzo niedobrze odbija się na ich zdrowiu. Na początku jest właśnie tak, jak na filmikach. I to na tym etapie trzeba działać.

Wybawianie kotów to jeden ze sposobów. Nie czekamy, aż zaczną się przepychać, zabawa musi zacząć się, gdy tylko widzimy objawy znudzenia To świetnie widać na pierwszym filmiku, na którym mniejszy kotek chciał sobie odpocząć na drapaku, a większy zaczyna kombinować. Już na tym etapie działamy, wędka, piórko. Oczywiście pewnie i młodzik wtedy ruszy, ale zawsze powtarzam, że dwa koty, to dwa razy więcej naszego czasu poświęconego na zabawę, nie mniej, jak to radośnie powtarza się w różnych grupach, że się sobą koty zajmą. Zajmą się w jedynie sobie znany sposób, niestety. Nie zaczynamy zabawy, gdy jeden kot "męczy" drugiego, bo bardzo szybko się na to uwarunkuje - czyli będzie celowo zaczepiał drugiego kota, żeby przyciągnąć naszą uwagę. Wybawiamy koty, gdy są do siebie nastawione neutralnie, po prostu widzimy, że im się nudzi - to łatwe do zaobserwowania, kot się przeciąga, rozgląda, wyraźnie szuka, co by tu zrobić. To jest ten moment.

Druga rzecz to otoczenie. Nie widzę całego mieszkania, ale z tych fragmentów, które widać, koty mają "za ubogo". Nie mają gdzie przed sobą umknąć, nie mają nic wzwyż, nie ma gdzie zrobić skoku w bok przed goniącym kolegą, nie ma na co się wspiąć i uciec - bo wiadomo, nie zawsze jesteśmy w domu, nie zawsze mamy możliwość w danej chwili się kotami zająć. Muszą mieć odpowiednią przestrzeń, móc się schować, umknąć. Wiem, że to nigdy nie jest ta miła część moich postów, ale od tego jestem, żeby napisać, jak jest. Proszę poczytać o organizacji przestrzeni w domu, szczególnie przy dokoceniu.

Koty są stale w dobrych relacjach, nie boją się jeszcze siebie, młodszy już trochę uważa, ale wszystko jest do opanowania :)
Dorszka
Hodowla kotów brytyjskich Agilis Cattus*PL, Obrazek Koci Behawiorysta DipCABT (Coape)

Obrazek Obrazek obrazek

WooYeeK
Posty: 18
Rejestracja: 16 cze 2018, 18:50
Płeć: Mężczyzna
Skąd: Bielsko-Biała

Re: Dokocenie - przybycie drugiego (i kolejnego) kota.

Post autor: WooYeeK » 06 sie 2018, 14:14

Długo mnie nie było, ale już jestem :mrgreen: . Dziękuję pani Doroto za rady. Cóż, mieszkanie nie jest zbyt duże, bo to taka większa troszkę kawalerka, więc mam też ograniczone pole manewru, ale mają dziadygi małe półtora metrowy drapak po którym skaczą jak szalone, jakiś czas temu kupiłem tunele które też są intensywnie maltretowane. Na tą chwilę nic lepszego nie jestem w stanie zorganizować, bo mieszkanie małe i ogranicza mnie miejsce. Mają różne budki, kartony i zabawki które oczywiście mają gdzieś :mrgreen:

Generalnie od mojego ostatniego postu trochę się zmieniło, łobuzerka jest prawie miesiąc po kastracji i nie wiem czy kastracja tak działa czy coś, ale jest zdecydowanie mnie zapasów. Widzę, że jest dużo spokojniej. Disney nadal jest kotem postrzelonym, goni, wszystkiego jest ciekawy itp, ale Bamoko stał się mega spokojny, wiadomo, że i jemu czasem coś strzeli do łba :chochlik: ale jest tego mniej, teraz najbardziej lubi leżeć, oglądać świat za oknem i łapać muchy. Nic go nie pobudza tak do ruchu jak muchy w mieszkaniu :mrgreen:

ODPOWIEDZ