Wchodzenie na blat kuchenny :(

Niewielu z nas jest behawiorystami, ale sporo ma koty już bardzo długo, i może uda nam się pomóc w lżejszych przypadkach. W tych trudniejszych pomożemy znaleźć pomoc profesjonalisty.
Awatar użytkownika
evix25
Posty: 45
Rejestracja: 16 maja 2012, 15:36

Post autor: evix25 » 21 cze 2012, 09:57

Lubek jak tylko pojawił się w naszym domu, przejawiał ogromne zainteresowanie tym, co dzieje się na stole i blacie. Chodził po aneksie kuchennym i miaukolił przy szafkach, zadzierając głowę do góry z wypisaną na pysiu prośbą: Proszę, pokaż, co tam masz. Aż w końcu sam nauczył się wskakiwać na blat i odtąd śmiejemy się, że jest naszym osobistym kontrolerem jakości, albo inspektorem nadzoru. Nam to nie przeszkadza. Nie pozwalam mu wchodzić tylko wtedy, gdy gotuję albo mam na blacie coś gorącego np. kubki z kawą/ herbatą. Nikt dotychczas nie komentował faktu wędrówki Lubka po kuchni i stole. Co więcej - byliśmy ostatnio z Lubo u moich rodziców i Mama sama namawiała mnie, żebym pozwoliła wejść maluchowi na stół powąchać kwiaty.
Lubek jest świetnym przykładem na to, jak kot potrafi zmiękczyć i rozkochać w sobie tych, którzy dotychczas nie byli sympatykami kotów. Wieść o planach zakupu kota była przyjęta wśród członków rodziny bez entuzjazmu. A teraz wszyscy są fanami Lubka do tego stopnia, że słyszę komentarze: "Wiesz, ja nie lubię kotów, ale ten wasz jest wyjątkowy", albo "Przyjedziesz do nas z Lubkiem?". Miód na moje serce...
Ewa i Lubuś

Awatar użytkownika
Agnieszka7714
Posty: 4543
Rejestracja: 25 paź 2010, 09:42
Płeć: kobieta
Skąd: Wrocław

Post autor: Agnieszka7714 » 21 cze 2012, 10:14

Wracając do blatów, przeczytałam gdzieś (pewnie tu na forum) aby porozkładać taśmę dwustronną na miejsca gdzie nie chcemy aby kot wchodził.
Powiem tak, powykładałam, a co tam, ale moje koty są mądrzejsze ode mnie i tak sprytne, że nauczyły się lawirować pomiędzy tymi taśmami <lol> .
Raz przez przypadek pozostawiłam na blacie taśmę ochronną jak malowaliśmy ściany w salonie i Friccuś wpadł na nią. Ganiał jak oparzony aby tylko się od niej uwolnić. Po tym zdarzeniu zaglądał przez godzinę czy ten potwór czyha tam na niego <lol> a potem już nauczył się jak ją ominąć.
"...Wczoraj nie zmienisz, jutro nie znasz, najważniejszy jest dzień dzisiejszy..."

***************************************************************

Awatar użytkownika
Molly
Posty: 2711
Rejestracja: 05 sie 2012, 00:02

Post autor: Molly » 05 sie 2012, 10:26

U mnie w mieszkaniu blat to było miejsce, na które Effy miała absolutny zakaz, z którego niewiele sobie robiła, reagowałam zawsze tak samo - bardzo zdecydowanie i dzięki temu udało się osiągnąć kompromis - nie wchodziła na blat przy mnie... ale wiedziałam, że jak jesteśmy poza domem lub w nocy to ma w nosie wszystkie zakazy... do czasu. Zostawiłam kiedyś patelnię z tłuszczem po smażonych kotletach, patelnia miała być umyta, ale nie zmieściła się na suszarkę i czekała. Effy chyba mocno pachniało, nie wiem sama jak to się stało, że koniecznie chciała się zaprzyjaźnić z olejem - upaprała się nim strasznie i byłam zmuszona ją wykąpać. Nie muszę chyba pisać co się działo w trakcie kąpieli - jaka była rozpacz. Ale jako, że kąpiel była bezpośrednio po spacerze po blacie - teraz bardzo, bardzo rzadko tam wskakuje.
Ile mnie zdrowia kosztowało to wszystko, bo najpierw się wystraszyłam, że mogła się poparzyć , przytruć tym olejem - jeśli go jadła, potem się denerwowałam, że muszę ją kąpać, a ona wtedy się nie złości tylko płacze jak dziecko przez co czuję się okropnie. Brrr....
Teraz już macham ręką - niech sobie łazi po tych blatach, byle nic jej się nie stało, a o bezpieczeństwo zadbać muszę ja.

Awatar użytkownika
Witcha
Posty: 595
Rejestracja: 19 mar 2012, 14:08

Post autor: Witcha » 05 sie 2012, 11:11

Święte słowa z tym bezpieczństwem!
U nas Nina jakoś na blaty się nie pcha, kiedyś wskoczyła prosto z poodłogi <shock> (a mam blaty wyższe niż standard i to sporo bo przy moim wzroście dość mialam tej pozycji z lekko pochylonym kręgowym słupem) a na blacie lezała pokrywka, talerzyk i dwa widelce... Jakiego to hałasu narobiło... Nina jest strachliwą koteczką więc chyba zapamiętała tę lekcję... Teraz jeśli wskakuje to siada pod moim łokciem jak obieram ziemniaczki w zlewie... dalej się nie wypuszcza

Po stole też nie chodzi (zbyt często, ze dwa razy ją widziałam)

Ale (mimo że wątek o blatach, pozwolę sobie nie tworzyc nowego, ale a propos bezpieczeństwa tutaj dodać) nigdy wcześniej u mnie w domu nie było tak, żebym mogła się doprosić o zamykanie klapy od toalety. Odkąd pojawił się kot - zawsze zamknięta <klaszcze> <klaszcze> Bezpieczeństwo koty przede wszystkim!!!

Awatar użytkownika
Molly
Posty: 2711
Rejestracja: 05 sie 2012, 00:02

Post autor: Molly » 05 sie 2012, 11:24

taki mały off topic z tą toaletą, ale u mnie to samo - koty rządzą <ok>

Margo
Posty: 27
Rejestracja: 27 sie 2014, 13:43
Płeć: K
Skąd: świętokrzyskie

Re: Wchodzenie na blat kuchenny :(

Post autor: Margo » 08 wrz 2015, 12:28

Dawno nic nie było o chodzeniu po blatach, przeczytałam cały wątek i jestem w stanie to zaakceptować to nie znaczy, że nie będę przeganiać <zły> . Mam od ponad roku dwa Cornish Rexy, bliźniaki z mojego przeganiania, psikania i co tam jeszcze nie robią sobie nic. Pilnuję, żeby nie zostawiać na wierzchu jedzenia, zakupy chowam od razu itd. Łobuzy pryciają gdzie tylko się da, np zrzucają chlebak na podłogę, który się otwiera i dobierają się do pieczywa, ostatnio kocur nauczył się otwierać drzwi pod zlewem - gdzie pewnie większość trzyma kosze na śmieci i kosz przewrócony a ze śmieciami wiadomo co się dzieje. Niestety nie mam drzwi do kuchni i mieć nie będę i zastanawiam się jak z tego wybrnąć ? Zamykać je w pokoju na czas naszej nieobecności ? Bliźniaki są dawno po kastracji, jedzą karmę Acana - producent zaleca podzielić dawkę dzienną na dwa razy ja podaję trzy razy, myślę że gdyby miały stały dostęp do karmy to pewnie nie byłoby problemu ale wtedy pewnie wyglądałyby jak utuczone świnki (nie obrażając świnek). Może coś podpowiecie ? Pozdrawiam :-)

Awatar użytkownika
Sonia
Agilisowy Rezydent
Posty: 28936
Rejestracja: 11 mar 2010, 09:51
Płeć: K
Skąd: Orzesze

Re: Wchodzenie na blat kuchenny :(

Post autor: Sonia » 08 wrz 2015, 13:25

Jak koty nie mają nadwagi i normalnie jedzą, to nie powinno im się wydzielać jedzenia, tylko powinno stać cały dzień, żeby sobie podchodziły i jadły, kiedy mają ochotę. Są wyjątki oczywiście, ale generalnie, to wydzielanie karmy może się przyczynić do tycia, bo będą się na zapas najadać.
Brysia* 30.06.2008-25.04.2014
Tami 8.06.2009
Tobi 24.05.2014

Awatar użytkownika
agniecha
Agilisowy Rezydent
Posty: 1807
Rejestracja: 15 mar 2015, 16:15
Płeć: kobieta
Skąd: Bydgoszcz

Re: Wchodzenie na blat kuchenny :(

Post autor: agniecha » 09 wrz 2015, 10:14

Na drzwiczki od szafki w której jest kosz na śmieci kupiłabym blokadę taką "dziecięcą" .Nie wiem jaki masz kształt uchwytów i czy szafka pojedyńcza,czy podwójna,ale teraz jest taki wybór,że coś znajdziesz. Ja czekam kiedy moje dziewczyny wymyślą coś takiego,a blokada tak na wszelki wypadek czeka schowana w szafie ;-))

Margo
Posty: 27
Rejestracja: 27 sie 2014, 13:43
Płeć: K
Skąd: świętokrzyskie

Re: Wchodzenie na blat kuchenny :(

Post autor: Margo » 09 wrz 2015, 12:31

Soniu na początku koty miały dostęp do karmy cały czas, ale potem zaczęło być ciągle mało i mało i kocurowi zaczęło zwisać sadełko, dlatego przeszłam na karmienie ich trzy razy dziennie. O blokadzie pomyślałam, jak znowu dobiorą się do kosza napewno założę. Dzięki za pomoc.

ODPOWIEDZ