Interpretacja wyników badania moczu

Awatar użytkownika
Yolla
Agilisowy Rezydent
Posty: 3425
Rejestracja: 06 kwie 2013, 16:22
Płeć: kobieta
Skąd: Białystok

Re: Interpretacja wyników badania moczu

Post autor: Yolla » 03 lip 2018, 20:35

Nie pamiętam dlaczego Jaskier miał wykonywane te wyniki i czy miał jakies objawy ze strony układu moczwego. Rozumiem też że mocz był "lapany" a nie z nakłucia pęcherza moczowego.
W badaniu ogólnym moczu nie ma cech infekcji. W posiewie wyhodwał się gronkowiec ale w małych ilościach (jeżeli mocz "łapany") więc jest bardzo prawdopodbne że to zanieczyszczenie ze skóry kota lub pańcia albo naczyń do łapania. Druga bakteria- stenotrophomonas - rzeczywiście jej dużo ale z tego co zdążyłam przejrzeć podręcznik/ jakieś skromne piśmiennictwo raczej nie infekcji w układzie moczowym nie wywołuje. Znalazłam opis przypadku infekcji ale u 3 psów i one były po zabiegach na drogach moczowych. Więc do Jaskra to za bardzo nie pasuje tym bardziej, ze jest młodym zdrowym kotem. Generalnie u kotów w przeciwieństwie do psów bardzo rzadko rozwija się bakteryjne zakażenie układu moczowego.
Podsumowując jeżeli kot nie ma objawów, nie ma chorób przewlewkłych a badanie fizykochemiczne moczu nie wskazuje na infekcję to można potraktować ten posiew jako zanieczyszczenie materiału i obserwować kota a badanie ogólne moczu powtórzyć za jakiś czas.
Jeżeli są objawy albo w badaniu ogólnym moczu będą cechy infekcji powtórzyć posiew ale wtedy to już pobrać mocz z nakłucia pęcherza zeby nie było wątpliwości.
Oczywiście decyzję musi podjąć wet :)
obrazekobrazek
************************* "THE MORE YOU NOW, THE LESS YOU NEED" ****************************

Awatar użytkownika
Jaskier
Agilisowy Rezydent
Posty: 1218
Rejestracja: 09 sty 2017, 18:55
Płeć: mężczyzna
Skąd: Szczecin

Re: Interpretacja wyników badania moczu

Post autor: Jaskier » 04 lip 2018, 00:32

Historia łapania tego moczu jest długa i zawiła.
Generalnie wszystko, co było wykorzystane do jego łapania było sterylne, ale...
Jaskier oczywiście stawił opór i nie dał się wycisnąć po dobroci, dostał na zwiotczenie ale mało wypił przez cały dzień i był kłopot z uzyskaniem próbki.
Pierwszym strumieniem lekarz nie trafił do probówki a na nią i zanurzył wacik w moczu spływającym po jej ściance mówiąc że jest jałowa (wyjął ją na moich oczach z opakowania).
To była chyba probówka do robienia badania posiewu.
Później Jaskier postanowił współpracować i pięknie się zsikał do sterylnego opakowania na mocz dla ludzi - taki zakręcamy "słoiczek", kupiony przeze mnie w aptece. Co się dalej działo z moczem i samym słoiczkiem jest tajemnicą.
Wydaje mi się (na oko laika) że ta pierwsza część pobierania do probówki to jakaś masakra i może być niewiarygodna ale druga to już IMO całkiem prawilnie wykonana.
obrazek

Awatar użytkownika
Yolla
Agilisowy Rezydent
Posty: 3425
Rejestracja: 06 kwie 2013, 16:22
Płeć: kobieta
Skąd: Białystok

Re: Interpretacja wyników badania moczu

Post autor: Yolla » 04 lip 2018, 17:26

Pytanie z której próbki był wykonany posiew?
Tak czy inaczej jeżeli kot nie ma żadnych niepokąjących objawów tzn sika tyle ile trzeba i tam gdzie trzeba, je, bawi sie itp to dałabym spokój a w międzyczasie poszukała innego weta. Moim zdaniem "wyciskanie' pęcherza jest bardziej traumatyzujące niż nakłucie.
A tak na margineise co Twój wet na takie wyniki ?
obrazekobrazek
************************* "THE MORE YOU NOW, THE LESS YOU NEED" ****************************

Awatar użytkownika
Jaskier
Agilisowy Rezydent
Posty: 1218
Rejestracja: 09 sty 2017, 18:55
Płeć: mężczyzna
Skąd: Szczecin

Re: Interpretacja wyników badania moczu

Post autor: Jaskier » 04 lip 2018, 18:27

Yolla pisze:
04 lip 2018, 17:26
Pytanie z której próbki był wykonany posiew?
Tak czy inaczej jeżeli kot nie ma żadnych niepokąjących objawów tzn sika tyle ile trzeba i tam gdzie trzeba, je, bawi sie itp to dałabym spokój a w międzyczasie poszukała innego weta. Moim zdaniem "wyciskanie' pęcherza jest bardziej traumatyzujące niż nakłucie.
A tak na margineise co Twój wet na takie wyniki ?
Chciałem żeby pobrano mocz przez nakłucie ale inny doktor pracujący w tej klinice powiedział mi, że nakłucie wykonują gdy są przesłanki medyczne a nie na widzimisię właściciela (oczywiście używając innych słów) ;-))

Wet tylko przesłał mi mailem wyniki. Teraz mam taki zap... że nie mam czasu podjechać do niego, a nie chcę rozmawiać przez telefon.
Na pewno chcę powtórzyć badanie, nawet jeśli jest malutkie prawdopodobieństwo, że Jaskier jest chory. No i sika mniej niż kiedyś, ale kiedyś sikał ponad normę - 5-6 kulek a teraz tylko 4 i to niewielkie.
Chciałbym wiedzieć co to za osad w moczu i czy ma zdrowe nerki.
obrazek

Awatar użytkownika
Yolla
Agilisowy Rezydent
Posty: 3425
Rejestracja: 06 kwie 2013, 16:22
Płeć: kobieta
Skąd: Białystok

Re: Interpretacja wyników badania moczu

Post autor: Yolla » 11 lip 2018, 17:23

Nie mogę znaleźć/nie wiem czy były robione badania krwi ?
W badaniu moczu nie ma się czego przyczepić tylko ten posiew jak dla mnie trefny po prostu.
4 kulki to kupa sików :mrgreen: mocz ładnie zagęszczony co też świadczy o dobrej pracy nerek.
Jeżeli nie ma wskazań to chyba rzeczywiście nie ma co kłuć pęcherza?
obrazekobrazek
************************* "THE MORE YOU NOW, THE LESS YOU NEED" ****************************

Awatar użytkownika
Jaskier
Agilisowy Rezydent
Posty: 1218
Rejestracja: 09 sty 2017, 18:55
Płeć: mężczyzna
Skąd: Szczecin

Re: Interpretacja wyników badania moczu

Post autor: Jaskier » 11 lip 2018, 19:35

Yolla pisze:
11 lip 2018, 17:23
Nie mogę znaleźć/nie wiem czy były robione badania krwi ?
Dawno temu.
Jeżeli nie ma wskazań to chyba rzeczywiście nie ma co kłuć pęcherza?
Ty decydujesz :)
obrazek

Awatar użytkownika
MoniQ
Agilisowy Rezydent
Posty: 13412
Rejestracja: 22 lut 2013, 14:24
Płeć: Kobieta
Skąd: Opole
Kontakt:

Re: Interpretacja wyników badania moczu

Post autor: MoniQ » 02 sie 2018, 14:26

Już to wcześniej pisałam, ale warto powtórzyć, jeśli mieszkacie w mieście zbyt małym na wetlab albo inne tego typu laboratorium a dostatecznie dużym, że jest jakiś wojewódzki czy powiatowy Inspektorat Weterynarii to warto sprawdzić czy tam można oddać kocie siki do badania. Ja zaniosłam ostatnio i jestem bardzo zadowolona.
Po pierwsze, że czas, czyli od pobrania do badania mija maks. kilka godzin a nie 1,5 dnia, jak to poprzednio bywało kiedy wetka wysyłała próbki do Wrocławia. Po drugie, profesjonalizm, dzisiaj tamtejszy pan doktor mi wszystko wyjaśnił, jakie wyniki, co niepokoi, co robić a czego nie robić. Dodatkowo z własnej inicjatywy zrobił antybiogram, więc wiemy na czym stoimy w razie czego. Zakres badania też jest szerszy, bo od razu wiadomo z jakimi bakteriami mamy do czynienia.
Po trzecie, cena - pełne badanie (bakteriologiczne, mykologiczne i osadu) dla dwóch kotów kosztuje połowę tego, co w u weta za podstawowe. A antybiogram to 1/3 ceny tego co u weta.

Dokładne wyniki dostanę mailem, niestety tu już zadowolona nie jestem, szału nie ma, ale przynajmniej pH spadło. :hm:
Tymczasem... - blog o kotach, jedzeniu i życiu

http://www.kociklik.pl/

ODPOWIEDZ